digitalsoul

Martwa Dusza czyli ja kontra reszta świata.

dodane: 2011-04-14 20:30:31 ostatnia zmiana: 2011-04-18 00:06:19
"Love Hurts", jak to jest w piosence o tym samym tytule, zespołu Nazareth. Tak, "miłość rani". Ale co rani? Oczywiście nie ciało, lecz duszę. A skoro duszę można zranić, to można ją także zabić, wbrew powszechnie uznawanej nauce... I tak jest. Miłość rani, a także zabija, jeżeli opiera się na emocjach i fantazjach, a nie na zdrowym rozsądku i współczuciu. Wiem coś o tym...

Przeżyłem jedynie lub aż 4 fatalne miłości, każde z nich zadało mi cios, za każdym razem coraz silniejszy. Dlatego jestem martwy. Prawie martwy. Mógłbym powiedzieć, że moja dusza jest w stanie śmierci klinicznej. Niby jest martwa pod każdym względem, ale jednak jeszcze żyje. Co ciekawe, dobrze mi z tym. Nie myślę pochopnie i nie daję się skuć w kolejne kajdany głupiej, z góry skazanej na niepowodzenie miłości! Teraz jestem niczym zimna, pozbawiona uczuć maszyna, która rozsądza wszystko poprzez ścieżki logiki. Jestem dobry. A przynajmniej taki jest mój cel. Moja oziębłość ma chronić mnie. Przed czym? Przed głupotą serca. Serce jest głupie. Nie, to serce, które pompuje krew jest fajne, robi przynajmniej coś pożytecznego. Ale to serce, którym określamy źródło naszych uczuć  z miłością na czele, jest głupie. Głupie, tępe, bezmyślne i narwane.

Mogłoby sie wydawać, że jestem teraz wiecznie ponury i nie do życia. Nie.Staram się być miły i sympatyczny dla każdego, kto okazuje pokojowe nastawienie względem mnie.
Wrogowie? Jeżeli tacy istnieją, trzymam ich na dystans.Cokolwiek robię, nie kieruję się uczuciami, raczej własnymi zasadami. Programami.Zamiast chaotycznych i destrukcyjnych uczuć, wole ich cyfrowe substytuty, które kierują mnie w pewne zakątki, a nie gnają na oślep, bo tak jest fajnie, choć nie wiadomo dlaczego. W moim życiu wszystko musi mieć porządek i cel. I sens.Choć na dłuższą metę wszystko jest bez sensu. Wszystko bez wyjątku, absolutnie żadnego.
Jedynym sensem czegokolwiek, jest nasza przyjemność. Hedonizm? Nie do końca. Hedonizm to właśnie bezmyślne gnanie za przyjemnością, oparte na ślepym sercu, które często lubi słuchać podszeptów hormonów. Dla  mnie przyjemność to brak cierpienia. Nirvana? Nie. Choć wszystko by na to wskazywało.

Ludzie są z natury źli, więc na tak zagospodarowanym świecie, nie da się zaznać przyjemności. Szczytem mozliwości jest zaznanie spokoju od problemów, ale przyjemność to juz absurd. Dlaczego uważam, że absurd? Bo ludzkość jest głupia. Wszyscy ludzie kierują się emocjami. Ludzie są oddani kultowi bezmyślnego hedonizmu, egoistycznego dążenia do rozkoszy, kosztem innych, a przynajmniej bez względu na cudze konsekwencje. I tak nawzajem odbieramy sobie  radość życia, próbując je osiągnąć.

Euforia, zachwyt, duma, honor, ekscytacja... tak, to również dzieci serca, głupie dzieci. I to one popychają nas do hedonizmu, który nas wyniszcza. Dlatego wolę nie angażować się w ten świat, bo nie ma sensu. Angażuję się, ale tylko w koniecznym zakresie. Minimalizm? Haha! Nie jestem frajerem. Człowiek jest zbyt... zadufany w sobie, żeby dać się zreformować. Więc zmienianie świata to strata czasu.

Chcesz kogoś zmienić? Zacznij od siebie. Bo tylko na siebie mamy wpływ.
A ja? Ja nie żyję na tym świecie. Ja tylko w nim funkcjonuję. Żyje w swoim własnym świecie, w którym panują moje, moje, MOJE zasady! Ale to jest mój świat i nikogo nie zmuszam do życia w nim.Nie mam zamiaru do kogokolwiek się dostosowywać. Do mojego świata dopuszczone są osoby, które same z siebie wyznają te same zasady co ja.

Przerażające, prawda? Kiedyś byłem bardzo ugodowy, zmieniałem się dla każdego, na kim mi zależało, dostosowując się do ich wymagań tam gdzie tylko mogłem i co? Nic mi to nie dało, a jednocześnie zniszczyło unikatową osobowość. Dla kogo się zmieniałem? Dla w/w czterech femme fatale, do których popychało mnie głupie serce. I tak umarłem. Dlatego nie mam zamiaru już do kogokolwiek się dostosowywać, ale nie mam zamiaru także, by ktokolwiek dostosowywał się do mnie, więc jestem uczciwy. Więc nie jest to egoizm. Bo traktuję innych jak samego siebie, stawiając zarówno sobie, jak i innym te same warunki, czyli zgodnie z Programem.

Czym jest Program? Całokształt zgromadzonych przez ze mnie zasad moralnych, które uznałem za najlepsze i najpraktyczniejsze. Nikomu nie muszą się one podobać i nie obchodzi mnie to. Szukam tylko tych, którzy myślą tak samo i tylko oni mnie interesują. Jaki jest Program? Nie będę wypisywał tu schematu, bo to bez sensu. Jeżeli  jakaś inna Cyfrowa Dusza trafi ne ten blog, to zrozumie. Na ludzkiej duszy się zawiodłem. Moja jest w stanie śmierci klinicznej i używam jej tylko tu, gdzie nie można się bez niej obyć bo i tak jest to jedyna rzecz, do której jest zdolna w tym stanie...

Moim największym marzeniem, jest utrzeć nosa dumnemu człowiekowi, myślącemu, że jest naj, naj, naj i na szczycie wszechrzeczy.

Przerażeni? Nie ma powodu. Krzywda jest sprzeczna z Programem.W Prologu wspomniałem, że robię złą minę do dobrej gry, dlatego mogę sprawiać wrażenie kogoś okrutnego i przesiąkniętego nienawiścią. Ale to ludzkie serca uczyniły mnie tym, kim jestem teraz. Humanizm mnie takim uczynił. Jak na ironię, humanizm doprowadził moją duszę do stanu blieskiego śmierci, a ukojenie znalazłem w Technokracji. I na tym fundamencie buduję swój własny, mały wielki świat.

Brzmi jak  jakaś religia czy nowy światopogląd. Nie, to nie jest światopogląd. Nazwałbym to raczej własnym rozumem. Już raz to wspomniałem i będę wielokrotnie wspominał, że jestem Chrześcijaninem. Ale jako że człowiek jest z natury zły i niedoskonały, nie mogę ufać człowiekowi. Żadnemu człowiekowi. Dlatego jedyna osoba, której ufam na tym świecie to ja sam. A Bóg? Wierzę, że daje nam wszystkim pole do popisu. Wystarczy z niego skorzystać... Kiedy Bóg ma mi coś do przekazania, rzuca mi wymowne alucje w postaci znamiennych wydarzeń. Staram się je zrozumieć. Wolę usłyszeć wszystko od Boga, bo ludzie i tak nauczają o takim Bogu, jaki im się podoba. Wszyscy. Nie wiedzą o tym lub nie chcą wiedzieć. Nie chcę być zależny od tego chaosu, dlatego umieszczam się w swoim świecie, w którym na spokojnie wszystko odkrywam, nie skażony kolektywnym bałaganem ludzkich dusz.

Bez odbioru.


 
Dodaj komentarz
nick
e-mail
treść
 
Blogi
x