Jeden mały gest ma wielką moc.dodane: 2011-05-05 12:53:54 ostatnia zmiana: 2011-05-05 12:56:08
Dziś miałem męczące przeżycie. Miałbym zepsuty humor na cały dzień, gdyby nie jeden mały gest, który na dobre poprawił mi humor. Do rzeczy. Musiałem załatwić ważną sprawę w Dziekanacie, w związku z którą musiałem biegać z jednego końca MS AGH na drugi, a czas upływał, do zamknięcia Dziekanatu coraz bliżej.W końcu zostało już tylko 10 minut do zamknięcia a ja czekałem na swoją ostatnią w tym dniu (trzecią) wizytę w Dziekanacie. Niestety, skończyły się już bloczki z numerkami na dziś (tak, do naszego Dziekanatu trzeba wejść z numerkiem) i dla mnie brakło. Musiałem czekać, aż zakończy się seria 10 kolejnych osób, po czym kolejne 10 bloczków zostanie odblokowanych, a w ciągu 10 minut raczej się nie doczekałbym. Czekałem tak w sumie dla zasady. Uparty jestem. Nagle podchodzi do mnie jakaś dziewczyna i pyta, czy mam numerek, ja mówię, że nie. Ona daje mi bloczek mówiąc, że wzięła go dla koleżanki, która jednak nie przyszła, więc przekazuje go dla mnie. Kamień spadł mi z serca! Zrobiło mi się tak, miło, zwłaszcza, że numerek był dość niedaleki i wkrótce po tym miłym geście nadeszła moja kolej i w ostatniej chwili przed zamknięciem Dziekanatu ostatecznie zakończyłem to co na dziś miałem zrobić:) Droga koleżanko, jeżeli teraz to czytasz, to jestem Ci niezmierni wdzięczny! Życzę samych sukcesów! Niniejszym, tym absolutnie sympatycznym akcentem mogę rzec: Bez odbioru. Dodaj komentarz
|
|