digitalsoul

-Ty musisz mieć zawsze rację!

dodane: 2012-01-18 21:52:17 ostatnia zmiana: 2012-01-18 22:24:09
-A co? Nie wolno mi?
Kiedy dyskutujemy, jesteś osobą na 100% przekonaną, że masz rację i masz ku temu podstawy. Gdyby było inaczej, nie byłoby to Twoje zdanie. Ale zauważ, że po mojej stronie sytuacja jest identyczna. Ja także jestem na 100% przekonany co do słuszności swojego zdania i oczywiście również mam ku temu podstawy, bo inaczej nie miałbym takiego zdania. Wobec tego to naturalne, że bronię swojego zdania. Ale nie zapominajmy o Tobie. Ty też bronisz swojego zdania, przedstawiając mi swoje argumenty. Ok. A jeśli Twoje argumenty mnie nie przekonują? Twoje argumenty są oczywiste tylko dla Ciebie. To Twoje zdanie, więc zawsze będziesz rozpatrywać sens swoich argumentów na korzyść bronionego poglądu - robisz to podświadomie i nie jest to żaden wyrzut, chcę jedynie zwrócić na to Twoją uwagę. Zauważ też, że na tej samej zasadzie, moje argumenty uważasz za mało przekonujące. Pamiętaj jednak, że z mojej strony sytuacja wygląda identycznie! Ja także uważam swoje argumenty za dobitne, podczas gdy to Twoich podchodzę z dystansem.

Dlaczego nie przyznaję Ci racji? Bo Twoje argumenty mnie nie przekonują. Nie należę do osób które porzucają swoje zdanie przyznając rację swojemu rozmówcy "dla zasady". A czemu Ty nie przyznasz mi racji? No bo przecież oczywiście jej "nie mam". A dlaczego jej nie mam? No bo przecież to Ty "masz rację". Jak dotąd, niczym się nie różnimy. Nie różnimy się niczym, do momentu, w którym zirytowanym tonem skarcisz mnie słowami "ale Ty jesteś uparty!" lub "Ty musisz mieć zawsze rację!". Hmm, zauważ, że tymi słowami wprost osądzasz, że Ty i tylko Ty masz rację, a ja na pewno jej nie mam. Oo! Bardzo ciekawe, zauważ, że mamy tu do czynienia z ciekawym zjawiskiem: tak naprawdę mówisz o sobie! Dlaczego? Bo to Ty przerywasz dyskusję osądzając, że ośmielam się z Tobą dyskutować, skoro ja przecież nie mam racji. A wiesz dlaczego to robisz? Bo jesteś osobą słabą w dyskusji. Nie masz siły na dalszą argumentację, nie chce Ci się dalej dyskutować, lub po prostu nie masz czasu na kontynuowanie polemiki. Ok. Przecież każde z nas może pozostać przy swoim zdaniu jednocześnie szanując cudze. I tak może być. Ale ponieważ to Ty przerywasz dyskusję, masz wrażenie poniesionej porażki, na co oczywiście pozwolić nie możesz. I dlatego odwracasz kota ogonem, zwalając "winę" na mnie, wmawiając mi, że źle postępuję w czasie dyskusji. Oczywiście, że źle, w końcu gdybym "dobrze dyskutował" to wyszłoby na to, że Ty masz rację, no bo jak może być inaczej. WOW! Zauważ, że to Ty właśnie jesteś nie fair w dyskusji, bo nie dość, że najwyraźniej nie masz tyle siły na dyskusję, co ja, to na dodatek jeszcze mnie obwiniasz o to, że Ty nie potrafisz mnie skutecznie przekonać do swojego toku rozumowania!
Wybacz, jestem przekonany co do swojego poglądu, Twoje argumenty mnie nie przekonują, co ja na to poradzę? Zauważ, że Ty tak samo jak ja jesteś osobą przekonaną co do swojego poglądu i tak samo jak mi, Tobie również nie udało się przekonać mnie do swojego zdania.
Ja cierpliwie szukam argumentów, aż trafię na taki, którym Cię w końcu przekonam lub jak doczekam się od Ciebie czegoś, co przekona mnie. No ale wolisz iść na łatwiznę, rozrzutnie przekreślając czas i wysiłek poświęcony przez Ciebie na dyskusję, i niesłusznie mnie obwiniając, robisz z siebie osobę kompetentną do tego, by tak po prostu stwierdzić, kto ma rację.
I kto tu zawsze musi mieć rację? I kto tu jest nie fair?
No ale oczywiście Ty i tak znajdziesz sobie masę wymówek, którymi znów stwierdzisz, że Ty dyskutujesz ok, natomiast ja coś tam robię, czego nie powinienem. Nie. Ty oceniasz to subiektywnie, na swoją korzyść. Myślisz, że ja w pewnym momencie nie mam ochoty ponarzekać na to, że nie chcesz mi przyznać racji? Zauważ, że ja nigdy tego nie robiłem. Dyskutuję do końca. Do końca, do którego Ty doprowadzasz. I tym samym odbierasz sobie szansę na wygranie dyskusji, bo może w pewnym momencie (do którego nie starczyło Ci wytrwałości) znajdzie się ten "guziczek", po którego wciśnięciu nagle zmienię spojrzenie na sprawę? Jeżeli nadal będziesz iść na łatwiznę, to prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiesz i będziesz żywić do mnie niepotrzebną urazę.
Tylko po co?
Czy naprawdę Twoja racja jest ważniejsza od dobrych relacji z daną osobą tylko dlatego, że jest po prostu, hmm, nieugięta w dyskusji?
Wybór należy do Ciebie.

Bez odbioru.



 
Dodaj komentarz
nick
e-mail
treść
 
Blogi
x